sobota, 11 maja 2013

rozdział I -Koncert,ucieczka,przylot


Za chwile miał się rozpocząć koncert.Zasady były takie ze każda kapela gra 1 numer a potem wybierają do kolejnego etapu.Kto wygra dostanie 5 tyś.euro i nowy sprzęt.Graliśmy od razu jako 4.Evanascence.Używałam zmyślonego imienia Emy Lee.Występowały kolejne kapele.Ja razem z Billem
strasznie się stresowaliśmy.Zamknęłam oczy i próbowałam się wyciszyć.Myślałam spokojnie o tym że jest jakaś szansa na wygranie.Usłyszałam jak ktoś krzyczy;
-Evanescene,zaraz wasza kolej
Serce zaczęło walić jak szalone,czułam jak oddech robi się cięższy.Nagle podszedł do mnie Billy,złapał za ramie i powiedział.
-Nie denerwuj się,jak wygramy wrócisz w końcu do domu.
-Wiem ale was nie zostawię
-Twoje życie jest w Amouris a nie tu więc....... Wrócisz do dziadka.
-Dzięki
-Chodź nasza kolej
Chwycił mnie za rękę i spojrzał na moją twarz i od razu mi się lepiej zrobiło.Nagle odbył się komunikat
-A teraz Evanescence
Cała w nerwach wyszłam na scenę.Spojrzałam na tłum ludzi i jakoś się uśmiechnęłam.Tylu ludzi chce słuchać metalu\rocku.Juss zaczął grać na bębnach.Ten rytm mnie uspokoił ale też nakręcił.Spojrzałam na Andre(bass).Był dziwny,taki nie obecny.Zagraliśmy swój pierwszy koncert.Ludzie się spodobały nasze teksty.Wróciliśmy za kulisy.Taka uśmiechnięta wyszłam i jakoś się cieszyłam chodź mam zawsze tremę.Podszedł do mnie Bill.
-I co mówiłem żebyś się nie denerwowała .
-Racja,ej co jest Andre
-Chodź dalej
Poszliśmy aż do końca sali za kostiumami.Bill stał się teraz tajemniczy.Nigdy go takiego nie widziałam.
-Wczoraj rozmawialiśmy żeby kupić ci bilet na samolot do dziadków ale Andre powiedział że nie,nie chce żebyś wróciła do domu.
-Ale prędzej czy później bym musiała,jestem tu tylko na 3 miesiące a to już niedługo koniec
-Wiemy mówiliśmy mu to ale on wybiegł i dopiero przed koncertem go zobaczyliśmy,nie chce z nami rozmawiać
 Jakoś dziwnie się poczułam,Andre był moim kumplem od zawsze.Nasi rodzice się znali tyle lat,a my zawsze byliśmy kumplami ale ....
-On powiedział że nie chce nas widzieć i odchodzi z zespołu
-Jak to???
-Powiedział że jak wyjedziesz cała kapela runie.
-Nie runie bd się widzieć jak będzie okazja
-Mam nadzieje,chodź zaraz ogłoszą wyniki
Wziął mnie pod rękę tak dla żartów i poszliśmy prawie całą kapelą na scenę z innymi uczestnikami.Zaczęłam się denerwować,dłonie mi się pociły,oddech przy spieszył  te emocje były zbyt duże.Trzymaliśmy kciuki za nas.Prowadzący wskazywał po kolei zespoły i to publiczność wybierała zwycięzce.Najlepiej jak do tej pory był OF MONSTER AND MEN.Potem ogłosili zwycięzce
-Wygrali ................Evanescence
Nie wiedziałam co powiedzieć.Stałam w miejscu jak wryta.Nie mogłam uwierzyć nasza 5 wygrała sprzęt i pieniądze którymi musimy się podzielić.Nie wiem dlaczego ale rzuciłam się na Billa.Byłam szczęśliwa że wyjadę i zobaczę dziadków pierwszy raz.Po koncercie poszliśmy do naszej rudery tam zawsze mieliśmy próby.
-A nie mówiłem że wygramy.-Bill
-No tak.-wszyscy
-Ale wiecie co z Andre?
-Powiedział że odchodzi
-To jego sprawa,sam odszedł
-Szkoda mi go
-Dlaczego?!?Widziałaś jak się zachowywał i tak mieliśmy go wywalić
-Oczywiście ja dowiaduje się ostatnia.
-Nie wkurzaj się,po prostu zrobił się dziwny i czasami to szał miał nad nim kontrole.
-Jak to???
-Kilka dni temu zaatakował własną matkę bez powodu i to jeszcze przy mnie
-OMG

Te wyznania mnie zszokowały.Mój najlepszy kumpel jest zbyt agresywny i odszedł z kapeli.To mną strząsnęło.Kiedy próbowałam się dodzwonić nie odebrał a kiedy poszłam do jego domu nawet drzwi mi nie otworzył chodź wiem że i tak siedział w pokoju,słychać było telewizor.Jego sprawa.Po tym wydarzeniu poszłam po cichu do domu aby pseudo rodziny nie obudzić.Weszłam delikatnie na górę i dotarłam do pokoju.Wyjęłam walizkę pod łóżka i zaczęłam się pakować.Wszystkie rzeczy zapakowałam i napisałam list.


Przykro mi ale nie wytrzymam w tym domu.Mam dosyć awantur i tego jak się zachowujecie.Żałuje że mnie zaadaptowaliście.
                    H.S

Położyłam krótką wiadomość na biurku.Podniosłam walizkę i zeszłam na dół.Wszyscy spali i dobrze jakby się zoriętowali że uciekam na ich oczach to ojciec dostałby furii.Poszłam na przystanek autobusowy.Czekałam z jakieś 10 minut i akurat przyjechał pojazd który jedzie wprost pod lotnisko.Wsiadłam do środka.Rozejrzałam się i tylko 3 osoby były:JA,KIEROWCA I CHŁOPAK.
usiadłam i patrzyłam się przez Szybę.Myślałam czy dziadkowie nadal tam mieszkają i czy mnie przyjmą.W końcu dotarłam na lotnisko.Wyjęłam paszport i poszłam do okienka.
-Dzień dobry poproszę bilet na lot do Amouris
-Dobrze,paszport
Dałam jej i się spojrzała
-Chcesz lecieć sama czy z rodzicami???
-Z rodzicami.Poszli zaparkować auto
-Dobrze,450 funtów
Wyjęłam z portfela pieniądze i zapłaciłam za bilet.Niestety musiałam okłamać kobietę bo inaczej by mnie nie wpuściła. Lot miał być za pół godziny.Poszłam do sklepu kupiłam picie jedzenie i poszłam do samolotu.Czułam się wolna.Już więcej mnie nie dotknie,nie uderzy nic mi nie zrobi.Wylecieliśmy.W samolocie było mało osób,chyba z 10???Lot trwał 5 godzin aż do godziny 7:00.
Wyszłam z samolotu i zaczęłam się denerwować.Pewnie mnie nie rozpoznają.Wyszłam z lotniska.Wszędzie tak zielono było.Na przeciwko była szkoła,koło niej bazar a naprzeciwko centrum handlowe.Byłam oszołomiona.Poszłam szukać ulicy Dąbków 9.Nigdzie nie mogłam znaleźć.Koło mnie przeszedł jakiś chłopak.Pomyślałam że warto go o to zapytać.Podeszłam do niego z niepewnym krokiem.
-Przepraszam gdzie jest ulica Dąbków 9???
-Idziesz prosto aż to dwóch skrzyżowań potem w lewo i przy następnym zakręcie w prawo
-Dzięki
I poszłam dalej.Nagle usłyszałam wołanie
-Szukasz państwa Salvatore
-Tak,to moi dziadkowie
-Nic nie wspominali że mają wnuczkę
-Długa historia,jestem Honorata
-Nataniel,mam nadzieje że się zobaczymy.
-Pewnie
-Poczekaj jak chcesz mogę ci pokazać gdzie o jest.
-Spóźnisz się na lekcje
-Nic takiego,nic mi nie zrobią.
-Ok.Chodźmy.
Szłam z chłopakiem o blond,dłuższych włosach i miodowych oczach,miał na sobie koszule z krawatem i dżinsy.
-Dlaczego ich szukasz?
-To jedyna prawdziwa rodzina.
-Dlaczego nie mieszkałaś z nimi
-Nie wiem
-W porządku???
-Nie
-To opowiedz
-Jeśli u nich nie zostanę będę musiała wrócić do Madrytu
-A co źle ci tam było?
-Nie wiesz co oni tam robili
W oczach pojawiły się łzy
-On mnie bił i dotykał a czasami był bliżej a ja uciekałam a matka nic tylko alkohol
-Spokojnie,pogadam z nimi.
Dotarliśmy pod dom dziadków.Byłam szczęśliwa oraz smutna.Wiem że ich w końcu poznam ale może będę musiała wrócić do więzienia.
-Dzięki Nataniel,już sobie poradzę
-Jakby co mieszkam dwa domy dalej
-Spoko
Chłopak pobiegł bo pewnie się spóźnił na lekcje a ja stałam jak wryta przed drzwiami dziadków.